Wracają do gry

Paweł Sasiela
Piątek, 8 lutego 2019, 10:31
© Kornelia Szymańska
Już dzisiaj o godz. 18 Miedź Legnica podejmie Jagiellonię Białystok, uznawaną za królową zimowego polowania transferowego.

- Ani nie jesteśmy pewni, ani przestraszeni. Chcemy po prostu pokazać to, nad czym pracowaliśmy. Przyjeżdża bardzo dobry rywal, natomiast nie ma w tej lidze zespołów, z którymi nie można wygrać. Musimy być na tym nad czym pracowaliśmy maksymalnie skoncentrowani. Przede wszystkim w tych działaniach ofensywnych pewni siebie, jeżeli chodzi o szybkość grania, operowania piłką oraz skonsolidowani jako zespół w działaniach defensywnych. Taki jest cel. Może to zabrzmi trochę jak filozofia, ale tę filozofię przez cały okres przygotowawczy budowaliśmy. Budowaliśmy także doskonałą atmosferę w zespole. To jest potrzebne przed rundą wiosenną - podkreśla trener Dominik Nowak.

Zielono-niebiesko-czerwoni zimą pozyskali dwóch graczy do pierwszego zespołu. Rywalizację wzmocnić mają obrońca Bożo Musa oraz pomocnik Joan Roman. O ile ten pierwszy dołączył do drużyny jeszcze przed startem przygotowań, o tyle ten drugi zasilił legniczan już w trakcie tureckiego obozu.

- Joan przede wszystkich nie przyjechał tu z wakacji. Będąc na Cyprze był w trakcie sezonu. Jest dobrze przygotowany pod względem fizycznym. Ostatni sparing miał pokazać na ile jest przygotowany. Jest gotowy na 90 minut i będzie brany pod uwagę w ustalaniu nie tylko osiemnastki, ale i pierwszej jedenastki. Dobrze się prezentuje, dobrze się zaadaptował w zespole. Przygotowanie fizyczne jest u niego na plus - zauważa szkoleniowiec Miedzi.

Z kolei w Białymstoku doszło zimą do kilku znaczących ruchów kadrowych. Przemysław Frankowski sprzedany został do Chicago Fire, Karol Świderski zasilił PAOK Saloniki, a Roman Bezjak APOEL Nikozja. Z klubu odeszli też Cillian Sheridan, Mateusz Machaj, Łukasz Burliga czy Lukas Klemenz. Pieniądze z transferów kluczowych graczy pozwoliły sprowadzić nowych graczy do klubu z Podlasia. "Jaga" stała się głównym beneficjentem desperackiego poszukiwania środków finansowych przez krakowską Wisłę. Do ekipy wicemistrzów Polski spod Wawelu przenieśli się Zoran Arsenić, Jesus Imaz oraz  Martin Koštal. Ze Spartaka Trnawa przybył Andrej Kadlec, a z węgierskiego MOL Vidi  Stefan Šćepović. Z Wigier Suwałki wrócił zaś Martin Adamec.

 - Pierwsze spotkanie zawsze jest niewiadomą i nie mam na myśli wyłącznie zmian w kadrach. Drużyny rozpoczynają rywalizację o punkty po długiej przerwie, a o sparingach można w żartach powiedzieć, że to trochę inna dyscyplina. Na wynik gier kontrolnych wpływ mogą mieć takie aspekty jak intensywność treningów, testowanie nowego ustawienia. Poza tym w grach towarzyskich nie ma presji, zawodnicy walczą o swoje miejsce w drużynie, mogą pozwolić sobie na więcej, a ich ewentualne błędy nie przynoszą większych konsekwencji. Tymczasem już w spotkaniu ligowym nie ma takiej swobody - zaznacza trener Ireneusz Mamrot, cytowany przez oficjalny klubowy portal Jagiellonii.

W zespole z Podlasia pod znakiem zapytania stoją występy Jesusa Imaza oraz Andreja Kadleca, natomiast w drużynie znad Kaczawy na pewno nie zobaczymy w piątek Marquitosa.

- Zobaczymy co będzie z Marcosem. Przeszedł operację, jest pod dobrą opieką. Teraz wszystko zależy od jego organizmu, jak będzie postępowało zrastanie kości. Natomiast w przypadku pozostałych okres przygotowawczy przebiegał nadzwyczaj łagodnie. Ciężko pracowaliśmy, ale uniknęliśmy jakichkolwiek urazów. W trakcie całego okresu tylko trzech zawodników było 1-2 dni wyłączonych z treningu czy mieli lżejsze treningi. Pozostali byli gotowi. Chociażby to, że pojechaliśmy w 21-osobowym składzie do Turcji, a na koniec zagraliśmy dwa sparingi po 90 minut, pokazuje, że nie było tych urazów. To też jest ważne, że ostatni sparing każdy z zawodników zagrał po pełne 90 minut. Piłkarze są gotowi na 90 minut ciężkiego tyrania na boisku - nie ukrywa trener Nowak.

Klubowy portal miedzlegnica.eu przypomniał historię dotychczasowych oficjalnych spotkań obu zespołów. W sezonie 1990/1991 (dawna II liga) w Białymstoku padł remis 1:1, a w Legnicy żaden z zespołów nie zdobył bramki. W 2006/2007 (dawna II liga) to nad Kaczawą skończyło się 1:1, jednak u siebie Jagiellonia wygrała 3:0. W bieżącym sezonie, jak wszyscy doskonale pamiętamy, Miedź wygrała na wyjeździe 3:2.

- Wszystko zweryfikuje boisko. Można dużo opowiadać jak będziemy silni, na ile będziemy silni, ale zawsze chcę by mój zespół z rundy na rundę był mocniejszy. Po to pracujemy, żeby stać się lepszymi, osiągać lepsze wyniki, żeby nasza gra była jeszcze lepsza, jeszcze bardziej płynna w ataku. Poświęcaliśmy dużo uwagi szybkości i dokładności gry. To jest istotne w piłce. Zespół, który dysponuje procentowo lepszymi wynikami jeżeli chodzi o dokładność podań, ma większą szansę tworzenia sytuacji i wygrywania. Chcemy dalej zdobywać bramki, grać do przodu i tak będzie od pierwszego spotkania - kończy Dominik Nowak.

Źródło: własne


Herb Miedź Legnica
Udostępnij:


Wszystkie wiadomości