Grzegorz Bartczak. Z Miedzią na Ty

Paweł Sasiela
Wtorek, 6 listopada 2018, 17:05
© Paweł Sasiela
Doświadczony obrońca awaryjnie wskoczył na środek legnickiej defensywy i jak na razie przyniosło to niezły efekt. Miedź w dwóch meczach z rzędu nie straciła bramki.

Ostatnio trochę z konieczności wystąpiłeś na środku obrony.

Stało się to chyba głównie z braku środkowych obrońców. Wypadł Tomi BoĹźić i trener szukał jakiegoś innego rozwiązania po meczu ze Śląskiem Wrocław, zakończonym 0:5. Trafiło na mnie.

Z perspektywy defensorów wynik przywieziony z Krakowa był dobry. Ale gra raczej nie wyglądała tak, jakbyście sobie tego Ĺźyczyli.

Po meczu ze Śląskiem wygraliśmy 1:0 z Bełchatowem. W tym meczu mieliśmy po prostu przejść rywala i dobrze przygotować się do następnego spotkania. Zremisowaliśmy 0:0 z Cracovią. Co ważne, nie straciliśmy gola, a w ofensywie stworzyliśmy kilka sytuacji. Teraz pracujemy nad lepszą skutecznością.

Nie da się jednak ukryć, że w Krakowie sporo zawdzięczaliście dobrej postawie Antona Kanibołockiego.

Po to jest bramkarz, Ĺźeby bronić róĹźne sytuacje. UwaĹźam, Ĺźe wcześniej nasi bramkarze nie mieli szczęścia. W meczu z Cracovią Anton uratował nam punkt. Szkoda, Ĺźe nie udało się nic strzelić z przodu.

DuĹźo jest rotacji, takĹźe ze względu na problemy zdrowotne, które i ciebie dopadły w pewnym momencie, a teraz kolegów. To nie ułatwia wam zadania.

Mamy szeroką kadrę, tak jak wiele razy powtarzał to trener. Wiadomo, Ĺźe pewni zawodnicy tworzyli trzon zespołu, ale świat się na nich nie kończy. W ich miejsce wskakują kolejni gracze i oni ciągną dalej ten wózek.

W zeszłym tygodniu pojawił się nowy obrońca. Miał już okazję pokazać na co go stać?

MoĹźna powiedzieć, Ĺźe w tym tygodniu po raz pierwszy wspólnie trenowaliśmy, bo w zeszłym tygodniu mieliśmy mecz pucharowy w Bełchatowie, a potem spotkanie z Cracovią, co powodowało, Ĺźe były same rozruchy. Teraz mieliśmy okazję go lepiej zobaczyć. Czas pokaĹźe. Wiadomo, Ĺźe jak przychodzi nowa twarz, to musi zapracować na grę w pierwszej jedenastce.

Mecz z Arką będzie szczególny ze względu na szykowaną oprawę związaną ze 100-leciem Odzyskania Niepodległości, ale teĹź waĹźny dla was. W przypadku wygranej, gdynianie będą juĹź w tabeli na wyciągnięcie ręki.

Ten mecz musimy wygrać. Sytuacja w tabeli tak się ułoĹźyła, Ĺźe są minimalne punktowe róĹźnice w jedną i drugą stronę. Myślę, Ĺźe ten mecz doda nam wiary we własne umiejętności. Po nim będą dwa tygodnie przerwy na reprezentację i będzie spokojna praca przed dalszą częścią sezonu.

MoĹźna powiedzieć po dwóch ostatnich meczach, Ĺźe MiedĹş ma juĹź za sobą ten lekki dołek formy? Wychodzicie na prostą?

Na to trzeba patrzeć przez pryzmat wyników. JeĹźeli wygramy w niedzielę z Arką, to większość kibiców i obserwatorów zapewne powie, Ĺźe kryzys minął. Minie kryzys punktowy, ale dalej będziemy musieli dobrze przygotowywać się do kolejnych meczów.

Punkt w Krakowie pomógł wam teĹź z psychologicznego punktu widzenia. Wyszliście nad strefę spadkową i teraz to w Zabrzu i Sosnowcu mają większy stres.

Dobrze, Ĺźe nie przegraliśmy, punkt naleĹźy szanować, ale szkoda, Ĺźe nie wygraliśmy. Tak naprawdę te straty są minimalne, nawet gdybyśmy byli w strefie spadkowej. W przypadku serii 2-3 wygranych meczów moĹźemy się wywindować naprawdę wysoko.

W trakcie swojej piłkarskiej przygody przywykłeś do gry o najwyĹźsze cele. Teraz walczycie o wejście do ósemki i zachowanie spokojnego ligowego bytu. Jest róĹźnica w twoim przygotowaniu mentalnym, motywacji przed kolejnymi spotkaniami?

Do każdego najbliższego meczu trzeba się przygotowywać. Kiedyś trenerzy wpajali, że najważniejszy jest każdy następny mecz. Nie ważne czy to gra o mistrzostwo, czy utrzymanie, każdy najbliższy jest najważniejszy.

Źródło: własne


Herb Miedź Legnica
Udostępnij:


Wszystkie wiadomości