Przeprawić się przez Wisłę

Paweł Sasiela
Środa, 25 lipca 2018, 12:25
© Kornelia Szymańska
Przed Miedzią historyczne, bo pierwsze wyjazdowe spotkanie w LOTTO Ekstraklasie. Traf chciał, że legniczanie zagrają z Wisłą Kraków, jednym z najbardziej utytułowanych klubów, w którym sukcesy odnosili także obecni gracze zespołu znad Kaczawy.

Lato pod Wawelem było pełne zawirowań. Samo to, że na nieco ponad tydzień przed startem piłkarskiej elity nie było wiadomo czy "Biała Gwiazda" rywali podejmować będzie w Krakowie, na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana, jest wielce wymowny. Ostatecznie, nie bez ingerencji ze strony PZPN-u i Ekstraklasy SA, udało się uniknąć wielkiej kompromitacji i Wisła dogadała się z Gminą Kraków co do warunków wynajmu stadionu, a przede wszystkim spłaty zadłużenia za dotychczasowe korzystanie z obiektu.

Dużo działo się także w samej drużynie z dawnej stolicy Polski. Z klubem pożegnał się trener Joan Carrillo, a w jego miejsce pojawił się Maciej Stolarczyk. Do warszawskiej Legii w trybie pilnym sprzedany został król strzelców ubiegłego sezonu Carlitos i jest to tylko symbol letniego exodusu piłkarzy krakowskiego klubu. W drużynie nie zagra już m.in. Pol Llonch, Ivan Gonzalez, Petar Brlek, Julian Cuesta czy Tomasz Cywka.

Smaczku piątkowej rywalizacji dodaje natomiast to, że w przerwie letniej Wisła wyrażała zainteresowanie Rafałem Augustyniakiem. Ostatecznie defensywny pomocnik pozostał nad Kaczawą, co patrząc na zamieszanie organizacyjno-sportowe w Wiśle chyba nie dziwi.

- Podchodzę do tego meczu spokojnie. Na pewno była opcja, że mogłem tam trafić. Zostałem tutaj, wygrywamy i cieszę się z tego. Miedź to poukładany klub, a wiadomo co się dzieje w Wiśle. Cieszę się, że tutaj jestem, bo z taką atmosferą jaka jest w tej drużynie, to jeszcze się nie spotkałem - zauważa Rafał Augustyniak. - Nie żałuję swojej decyzji. Taką podjąłem i wiedziałem, że robię dobrze - dodaje.

Pozasportowe problemy krakowian znalazły też swoje odbicie w postawie zespołu Macieja Stolarczyka w inauguracyjnej potyczce z Arką Gdynia. Wisła mimo przewagi nie potrafiła rozstrzygnąć spotkania, a kapitan drużyny Rafał Boguski w fatalnym stylu nie wykorzystał rzutu karnego. Jeszcze gorsza w wykonaniu była dobitka pomocnika. Nie zmienia to jednak faktu, że to krakowianie będą faworytem spotkania i na pewno wciąż nie można ich lekceważyć. Spotkanie pod Wawelem będzie dla Miedzi bardzo prestiżowe, także dlatego, że z Wisłą sukcesy odnosili w przeszłości choćby Łukasz Garguła i Wojciech Łobodziński. 

- Myślę, że będzie to jeden z wyjątkowych meczów, bo kilka lat tam spędziłem. Oczywiście to było dawno temu, ale z sentymentem tam wracam. Wiemy, że Wisła jest uznaną marką w Polsce i tam zawsze się gra ciekawe, fantastyczne mecze i czekamy na to. Oczywiście nie jedziemy na pożarcie, tylko jedziemy zdobyć punkty - zapowiada Wojciech Łobodziński.

Trudno odgadnąć jakim składem zielono-niebiesko-czerwoni wyjdą na spotkanie z "Białą Gwiazdą". Trener Nowak udowodnił nie raz, że nie przywiązuje się do schematów i lubi często zmieniać wykonawców. Nie może to dziwić, patrząc na wyrównaną kadrę Miedzi. Z pewnością także Wisłę będzie chciał czymś zaskoczyć.

- Znacie mnie z pierwszej ligi, że potrafię zmienić zwycięski skład i też doceniam rywalizację w zespole. Cały czas będziemy patrzeć na pozostałych, bo nie jest ważne to kogo się ma w pierwszej jedenastce od początku, ale kto jest na zapleczu, na ławce rezerwowych. Ta ławka rezerwowych może być tak silna, że wszystko się będzie rotować. Tak też będziemy robić - podkreśla Dominik Nowak.

Początek piątkowego meczu o godz. 20:30.

Źródło: własne


Herb Miedź Legnica
Udostępnij:


Wszystkie wiadomości